14.03.2021 (IV Niedziela Wielkiego Postu)

Grzech jest całkiem atrakcyjny. Jest łatwy do osiągnięcia, często przyjemny i wydaje się wręcz, że daje człowiekowi wolność. Mogę zrobić, co chcę, nic mnie nie ogranicza, nie muszę się powstrzymywać, więc jestem wolny! Pierwszy człowiek zgrzeszył i dalej już poleciało, o czym niejednokrotnie przeczytamy i w Starym i w Nowym Testamencie. Grzeszymy i my, mniej lub bardziej. I w sumie nic dziwnego, jesteśmy przecież słabi i podatni na grzech. Nie ma na ziemi człowieka bez grzechu. Skoro więc i tak grzeszymy, a często te grzechy są całkiem fajne to po co walczyć ze sobą? Po co walczyć ze swoją naturą? Przecież gdyby Bóg chciał, abyśmy nie grzeszyli, to takich by nas stworzył, o! A skoro stworzył nas grzesznych, to widocznie tak ma być.

Bóg nie chciał jednak tworzyć marionetek, które będą uzależnione od Niego. Dał człowiekowi wolną wolę i rozum. Dzięki temu człowiek może robić, co chce i nawet jeśli robi źle, to Bóg się nie wtrąca na siłę. Człowiek wie, jakie są konsekwencje jego wyborów, wie co, może zyskać, co stracić, ale może sam sobie wybrać to, na czym mu zależy. Chcesz się skupić na ziemskich przyjemnościach? Grzesz sobie do woli! Wiara i relacja z Bogiem nie jest tylko czarna albo biała. Nie wygląda to na zasadzie — grzeszysz, to jesteś od razu skreślony. Nawet jeśli świadomie i dobrowolnie grzeszysz, to nie jesteś stracony. Cały czas możesz zmienić zdanie. Tylko musisz chcieć. No właśnie, to nie sama grzeszność świadczy o człowieku i jego szansie na zbawienie, ale to czy on chce walczyć z tym grzechem, czy chce go unikać, czy próbuje coś robić. Bóg do niczego nas nie zmusza, tylko proponuje, zachęca. Mówi jak mamy żyć, co mamy robić, ale decyzja i wybór należą do nas.

Grzech nie daje wolności, on nas ogranicza. Wolność może dać wiara, bo to właśnie ona pozwala na wybór. Człowiek wielokrotnie może wyrzucić ze swojego życia Boga, przekreślić Go. Ale Bóg nigdy nie rezygnuje z człowieka i nigdy go nie przekreśla. To jest właśnie ta Jego wielka miłość. Możemy nagrzeszyć na maxa i jeśli tylko szczerze chcemy się zmienić, to Bóg czeka na nas, wybaczy, przygarnie i nawet ucieszy się z naszego powrotu. Takie zasady nie występują w praktycznie żadnej relacji międzyludzkiej, więc trudno to sobie wyobrazić.

Przyjemności ziemskie dają pozorne szczęście, ale trwają tylko jakiś czas. Łatwo po nie sięgnąć i to szczególni kusi, ten brak wysiłku w skorzystaniu z nich. Ale pamiętajmy, że od naszych wyborów zależy, co będzie z nami po śmierci. Jeśli jednak postaramy się, będziemy unikać tych ziemskich „radości”, płynących z grzechu to mamy szansę na szczęście, które nie ma końca i jest prawdziwym szczęściem.

Wielki Post to szczególna okazja, by chwilę się zastanowić, co jest dla nas ważne. Czy ważniejsza jest przemijająca przyjemność w łatwej formie, czy trochę trudniejsza droga do szczęścia wiecznego? Wybór należy do Ciebie.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *